Miłość matczyna

Nawiązując do ostatnich wpisów, chciałem podzielić się jeszcze jedną refleksją na pewien temat. Do tych wniosków doszedłem już dawno bazując na własnym przykładzie ale widzę, że jest to powszechne zjawisko i pewna reguła.

Pamiętam jak przy okazji zachorowania na zespół Guillain-Barrego (Zespół Guillain-Barrego – moja historia) doszło już do takich patologii, że moja samodzielność została mocno ograniczona. Byłem tak słaby i miałem tak koszmarne bóle korzeniowe, że nie potrafiłem się schylić ani podnieść nogi na wyżej niż kilka centymetrów bez uronienia łzy. Był to czas kiedy w trakcie pobytu na dziecięcej neurologii co drugi dzień odwiedzała mnie mama. Dowoziła niezbędne rzeczy jak świeża piżama (po sterydach pociłem się tak, że koszulkę rano mogłem wykręcać, a pot pachniał jakby ze mnie pół apteki wypływało) czy jedzenie. Wtedy też pomagała mi się kąpać ponieważ nie byłem w stanie sam zadbać porządnie o własną toaletę. Każdorazowo godzina oznaczająca koniec odwiedzin powodowała, że chciało mi się płakać.

I tutaj pewna refleksja. Pomijając jakieś skrajne przypadki rodem z Sosnowca, jest tylko jedno prawdziwie szczere, bezinteresowne i najsilniejsze uczucie jakie może wiązać dwoje ludzi. Jest to miłość matki do dziecka. Matka za swoim dzieckiem skoczy w ogień. Trudno mi też wyobrazić sobie ból jaki musi czuć matka widząc jak jej dziecko choruje, męczy się i wije z bólu.

Na duchu podnosi mnie fakt, że Jej Mama również jest tytanem i wpisuje się doskonale w ten przedstawiony przeze mnie ideał matczynej miłości.

Zaszufladkowano do kategorii Dygresyjnie | Dodaj komentarz

Czas bezwzględny

O tym, że czas nie jest żadnym absolutem wie już dzisiaj prawie każdy. Einstein wiedział co mówi (i pisze) i dzisiaj już nikt nie patrzy na czas jak na coś co jest dane „ot tak”.

Czas jest jednak bezwzględny pod innym względem. Jego strzałka skierowana jest zawsze w tę samą stronę i zazwyczaj jego upływ działa na naszą niekorzyść. Tak jest i w tym przypadku.

Ostatni raz rozmawiałem z Nią 7 czerwca, o 18 z małym hakiem. Dzisiaj mam wrażenie, że od tego momentu minęła cała wieczność. Podobne uczucie miałem kiedy przez kilka dni po maturach nie widziałem jej na Skypie. Czułem jakby ten czas wlókł się koszmarnie.

Dziwne było też to, że w pewnym momencie naszej znajomości wydawało mi się, że znam Ją od wielu lat. Tak jakby była od zawsze i naturalnym było to, że jest i będzie zawsze. Uczucie jakby jej obecność była immanentną cechą mojego życia.

Cierpnę na samą myśl o tym co czuła, jak wyglądała i jak przebiegała jej ostatnia rozmowa z rodziną zaraz przed uśpieniem. Wszystkie moje kciuki są zaciśnięte z całych sił, żeby Ona wygrała tę nierówną walkę i żeby jej najbliżsi wytrzymali tę próbę.

Zaszufladkowano do kategorii Ogólne | Dodaj komentarz

Kolejna bezsenna noc…

Kolejna bezsenna noc. Kolejna noc przepełniona strachem i myślami, które uciekają ciągle w jedną stronę.

Stało się najgorsze co mogło się stać. Osoba, dzięki której ostatnie miesiące mojego życia nabrały kolorów walczy teraz o życie. Nie zdążyłem nawet jej podziękować za to, że stała się częścią mnie.

Nie sądziłem, że jeszcze jestem w stanie za kimś tak mocno zatęsknić…

Zaszufladkowano do kategorii Ogólne | Dodaj komentarz

Zdrowotny update XIII

Tak się dziwnie złożyło, że jest to trzynasty update mojego wątku zdrowotnego. Niezbyt szczęśliwy trzynasty update.

Kilka słów co u mnie. Trafiłem niedawno do nowej pani doktor gastroenterolog. Została mi polecona przez znajomą i pomimo tego, że byłem sceptyczny co do wizyty to… Nie pamiętam, kiedy ostatnio ktoś się zainteresował mną jako pacjentem tak bardzo. Pani doktor przejrzawszy wszystkie wyniki stwierdziła, że to nie są wyniki zdrowego człowieka i należałoby poszukać przyczyny problemów jeszcze gdzie indziej. Stwierdziła, że możliwe, że to NZJ, a może jakieś problemy z układem naczyniowym w okolicy układu pokarmowego lub może nawet jakiś guz endokrynny? W każdym razie, dostałem skierowanie do szpitala na kolejne wczasy z kolonoskopią jako główną atrakcją. Jest jeszcze mały problem z tym skierowaniem ale w sumie…

W drodze powrotnej do domu naszła mnie pewna refleksja. Kiedyś myślałem, że lepiej byłoby wybierać lekarzy-facetów bo niby są mniej empatyczni, bardziej konkretni itd. Muszę jednak zrewidować moje poglądy ponieważ jak do tej pory, najlepszymi lekarzami, których spotkałem na swojej drodze były właśnie kobiety. Wykazywały się większym zaangażowaniem, zrozumieniem i chęcią pomocy. Przypadek? Nie sądzę.

Brzuch mój o dziwo od kilku dni pracuje nieco lepiej, chociaż daleko temu do normalności. Najlepszą strategią jest łykanie 2 tabletek atropiny i 1 lub 2 loperamidów „na zapas”.

W międzyczasie pisania tego posta, bliska mi osoba walczy z potwornym choróbskiem, które wydaje się nie dawać za wygraną. Czekam na jakieś pozytywne wieści z pola walki i nie potrafię nawet przez 15 minut myśleć o czymś innym. Ech.

Wracając jeszcze do samego bloga. Chodzi mi po głowie myśl, żeby zmobilizować się do regularnego pisania postów. Sprawdza się to doskonale w przypadku innego bloga na którym się udzielam bo przecież nic tak nie mobilizuje do działania jak zbliżający się deadline. Miałbym też motywację do rzetelniejszego przygotowywania postów, które może by wreszcie dotyczyły jakieś konkretnej materii, a nie tylko moich gorzkich żali. Postaram się coś w tej materii podziałać więcej.

Zaszufladkowano do kategorii Ogólne, Zdrowotny update | Dodaj komentarz

Zdrowotny update XII

Minęło już trochę czasu od ostatniego posta więc najwyższa pora na małe uaktualnienie. Nazbierało mi się również spora ilość żółci, którą pozwolę sobie tutaj wylać więc pora na kolejny zdrowotny update. Post będzie podzielony na dwie części – pierwszą dotyczącą zespołu jelita drażliwego i leków oraz drugą, w której będą moje żale. Zatem do sedna…

Obecnie zbliża się 3? tydzień testowania Nalcromu. Niestety, nie widzę absolutnie żadnej różnicy w samopoczuciu. Jeszcze trochę mi go zostało więc zobaczę czy coś ciekawego się wydarzy. Z ciekawostek – dopiero teraz zaczyna mi schodzić trądzik z barków i pleców po Metypredzie. Co by nie mówić, sterydy to mocna rzecz.

Całkiem niedawno na forum ChoreJelita.pl pewien użytkownik wrzucił kilka ciekawych nowości związanych z leczeniem zespołu jelita drażliwego. Mowa o 3 lekach, które mogą znaleźć zastosowanie w leczeniu czy łagodzeniu dolegliwości związanych z tą przypadłością. Oczywiście w pierwszym momencie widząc post z obiecującym tytułem aż zaszkliły mi się oczy ale okazało się później, że informacje zawarte w linkach nie są takie całkiem nowe aczkolwiek większość chorych, która nie gnije w piwnicy i w Internecie tak jak ja, pewnie o nich nie wiedziała. Pozwolę je sobie tutaj przytoczyć:

  • ondansetron – trwają badania (już w zaawansowanej fazie) nad stosowaniem tego leku (antagonista receptora serotoninowego 5-HT3), który do tej pory stosowany był np. u chorych po chemioterapii w celu zapobiegania wymiotom. Okazuje się, że w badaniach na chorych na IBS-D (postać biegunkowa ZJD), lek ten powoduje złagodzenie objawów choroby. Bardzo obiecująca sprawa bo póki co zdobycie recepty na ten lek przez osobę chorą na IBS jest prawie niemożliwa. O lekach z tej grupy czytałem już kiedyś ale nie wiedziałem, że już od dawna trwają pełnoprawne badania nad wprowadzeniem ich do leczenia osób z jelitem drażliwym.
  • leki antyhistaminowe – o tym było już na moim blogu, sam testowałem cetyryzynę. Myślę, że osoby chore na IBS powinny sprawdzić czy właśnie walka z histaminą nie przyniesie im ulgi tym bardziej, że leki dostępne są bez recepty i są w miarę bezpieczne.
  • witamina D3 – o tym, że sporo osób ma niedobory tej witaminy nie trzeba nikogo przekonywać. O tym, że te niedobory mogą być niebezpiecznie – również. Problem w tym, że sporo osób z zespołem jelita drażliwego skarży się na zaostrzenie dolegliwości w trakcie suplementacji witaminą D3. Ja z kolei mam zupełnie odwrotne odczucia. Widocznie nie ma tutaj uniwersalnej reguły.

W wątku pojawiła się również informacja o leku IBgard, który jest jakąś wyrafinowaną formą ekstraktu z mięty pieprzowej zamkniętego w kapsułkach dojelitowych. Oczywiście niedostępne w Polsce. Można w sieci znaleźć opinie zza oceanu na temat tego leku i wygląda na to, że jest to warte spróbowania.

Ostatnią rzeczą, którą chciałbym się podzielić z innymi chorymi jest to, że naczytałem się mnóstwo historii chorych na IBS, również tych, które mają szczęśliwe zakończenie. Kilka z tych historii łączy jedna dziwna rzecz: chorzy na IBS-D twierdzili, że pomogła im suplementacja wapnia. Pomagał zwykły węglan wapnia. Jako, że miałem w mojej apteczce zachomikowany wapń, zdecydowałem się na testy bo jakoś nigdy nie umiałem się zmobilizować do regularnego brania. Oczywiście nie wierzę, że to pomoże.

To byłoby na tyle jeśli chodzi bezpośrednio o sprawy zdrowotne. Pora na moje narzekanie.

W środę zeszłego tygodnia odwiedził mnie dobry znajomy z gimnazjum i liceum. Razem ze swoją żoną odwiedzili mnie na chwilę bo byli w trasie. Udało się chwilę na spokojnie porozmawiać i… Poczułem zazdrość. Taką bez złośliwości, bo życzę im jak najlepiej. Zazdrość spowodowaną tym, że życie im się układa, że zajmują się normalnymi problemami życia dorosłego, pracują, bawią się i cieszą życiem. Zdrowie (na całe szczęście) im nie dokucza więc ich siły i chęci pochłaniają zwykłe, codzienne zajęcia. Zazdroszczę im, bo moje życie najpewniej nigdy tak nie będzie wyglądać.

Kolejną sprawą jest to, że teraz już wiem, co powoduje to, że nie potrafię normalnie spać. Chorzy na jelita często skarżą się na niską jakość snu i wszystkie konsekwencje takiego stanu rzeczy. Kiedyś potrafiłem wysypiać się dobrze, a nawet jeśli spałem za mało godzin to nie miałem z tego tytułu żadnych problemów. Teraz okazuje się, że brzuch potrafi mnie częściowo wybudzić w środku nocy kilka razy. Nietrudno się domyślić, że rano budzę się i jestem jak zombie. W ciągu dnia aż skręca mnie żeby dospać jeszcze godzinę lub dwie. Kiedyś wydawało mi się, że to tylko moje urojenia ale jak się okazuje, jest to wina tego, że w pozycji horyzontalnej mój brzuch zaczyna bulgotać i ściskać podwójnie.

Matury w pełni. Choć ja matury mam już dawno za sobą i był to w zasadzie ostatni czas kiedy cokolwiek mi się w życiu udało to wyjątkowo w tym roku się nimi stresuję. Stresuję się podwójnie bo Osoba mi bliska właśnie z nimi walczy. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że jak na złość, walczy również ze zdrowiem, które znowu płata figle. W strategicznym momencie bo przecież nieszczęścia muszą chodzić parami. Co gorsza, jej sytuacja jest bardzo podobna do mojej. Coś się dzieje złego ale nikt nie wie gdzie i dlaczego. Szlag by to wszystko trafił. Na dodatek dręczy mnie myśl, że sam sobie nie potrafię pomóc, a chciałbym pomóc komuś innemu tyle, że… Nie wiem jak i nie mam czym.

Wielkimi krokami zbliżają się gorętsze dni. Większość ludzi czekało na ten moment kilka miesięcy, a we mnie wzbudza to tylko wstręt. Transformacja w człowieka-ślimaka właśnie trwa…

To chyba tyle.

Zaszufladkowano do kategorii Leki, Ogólne, Zdrowotny update | Dodaj komentarz