28 października

Piątek, jak piątek. Niby nieszczególny dzień chociaż dla mnie okazał się być dosyć wyjątkowy. Powody są dwa.

Postawiłem kolejny krok w stronę pozytywnych zmian w moim życiu. Wszystko byłoby fajnie gdyby nie to, że nieco martwię się, że moje zdrowie będzie miało inne plany na przyszłość. Mam jednak nadzieję, że brzuch będzie siedział cicho, a nie dokazywał jak to ma w zwyczaju.

Dzisiaj obchodziłaby dwudzieste urodziny. Nie mam pamięci do dat jednak ten dzień wrył mi się w pamięć. Wiedziałem też, że ten dzień kiedyś nadejdzie i na pewno nie będę na niego gotowy. Już samo powiadomienie na telefonie o Jej urodzinach spowodowało skok ciśnienia. Ech.

Opublikowano Dygresyjnie | Skomentuj

Jajko czy kura? IBS czy depresja?

Co było pierwsze: jajko czy kura? Jak uczy praktyka, nawet najprostsze pytania mogą mieć niejednoznaczne i zawiłe odpowiedzi, których sformułowanie wymaga nie lada wysiłku intelektualnego. W przypadku osób chorujących na choroby jelit (zaczynając od celiakii, kończąc na chorobie Leśniowskiego-Crohna), to czy pierwsze było jajko, czy też kura nie ma większego znaczenia. Znacząco większe znaczenie może mieć pytanie: co było pierwsze? Choroba jelit czy szeroko pojęte zaburzenia psychiczne? Wydaje się, że i tutaj odpowiedź nie jest do końca taka trywialna jak może się na pierwszy rzut oka wydawać. Dzisiaj chciałbym pochylić się właśnie nad problemem zaburzeń psychicznych u osób cierpiących na choroby układu pokarmowego.

Czytaj dalej

Opublikowano Choroba Leśniowskiego-Crohna, Colitis Ulcerosa, Dygresyjnie, Zespół Jelita Drażliwego | Skomentuj

Lekarz medycyny chińskiej – wizyta pierwsza (i ostatnia)

Wczoraj miałem okazję spróbować czegoś nowego. Od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie spróbowanie jakiejś niekonwencjonalnej metody leczenia. Wybór padł na lekarza medycyny chińskiej, który swój gabinet ma niedaleko mojego miejsca zamieszkania. O jego istnieniu dowiedziałem się już dosyć dawno i co ciekawe, z wielu źródeł słyszałem, że lekarz ten pomógł w przypadkach „beznadziejnych”. Postanowiłem więc spróbować. Stwierdziłem też, że podzielę się doświadczeniami.

Pierwszym szokiem jaki przeżyłem było to, że do wspomnianego lekarza, kolejki w rejestracji sięgają 2-3 miesięcy. Drugim zaś był moment kiedy wszedłem do poczekalni. Tłum ludzi. Część pacjentów szybko wychodziła z gabinetu ale stale przybywało kolejnych chorych.

Sama wizyta u lekarza trwała 5 minut. Niepotrzebnie zabierałem ze sobą wszystkie wyniki badań bo okazały się one zupełnie niepotrzebne. Lekarz zapytał o objawy, sprawdził język, kazał pokazać dłonie i… Tyle. To wszystko. Bez pytań o czas choroby, jakieś detale związane z objawami czy dotychczasową diagnostykę. Usłyszałem, że konieczna jest zmiana diety na wysokotłuszczową, z dużą ilością mięsa, jaj i ryb. Wyeliminować całkowicie cukier, większość węglowodanów, miód, owoce, słodycze. Do tego cały wagon dziwnych tabletek, które mam przyjmować 3 razy dziennie. I to wszystko. Koszt wizyty? 180 zł.

Wracając do domu poczułem się jak ostatni głąb choć w głębi ducha chciałem sprawdzić ile to wszystko jest warte. I choć lekarz ten nie powiedział mi nic, co by mi podpadało to jednak cena wizyty jest nieadekwatna do spodziewanych efektów. Sam nie wiem czy jest sens się całkowicie na taką dietę przestawiać i brać chińskie tabletki, którego składu pewnie nawet sami twórcy nie znają.

Czy planuję jeszcze korzystać z dobrodziejstw medycyny chińskiej, biorezonatorów, magnetycznych kubków i leczniczej wody? Zdecydowanie nie.

Opublikowano Ogólne | 2 komentarze

Ogłoszenia techniczne

Wreszcie udało mi się zmobilizować do zrobienia porządku na serwerze. Porządki nie ominęły również bloga i teraz dostępny jest on pod innym adresem: http://blog.jtjt.pl. Wszystko powinno działać (no może prócz grafiki; obraz z głównej strony zniknął bo uznałem, że taka ascetyczna forma bardziej pasuje do tego bloga). Jeśli byłyby jakieś problemy z działaniem czegokolwiek, byłby wdzięczny za informację.

Opublikowano Ogólne | Skomentuj

Zdrowotny update XVIII

Czas ucieka. Widzę, że numerków przy zdrowotnym update’cie przybywa w zastraszającym tempie. Dzisiaj będzie nieco większy miszmasz niż zazwyczaj.

Eksperyment z amiptryptyliną został ostatecznie porzucony. To chyba moja osobnicza cecha, że kompletnie nie toleruję niczego co dotyka histaminy lub jej receptorów. Jak już wspominałem, „znieczulenie” spowodowane przyjęciem nawet małej dawki leku jest dla mnie nie do przyjęcia. Ostatecznie jedna uważam, że chorzy na IBS powinni spróbować bo być może komuś przyniesie to ulgę.

Praktycznie cały zeszły tydzień przeleżałem w łóżku z powodu przeziębienia. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak mocno mnie coś rozłożyło. Kaszel, katar, gorączka, osłabienie… I tydzień z życia wyjęty. Co gorsza, widzę, że mój organizm jakoś nieporadnie próbuje infekcję zwalczyć. Mam nadzieję, że ostatki objawów, które jeszcze mi dokuczają, niebawem miną bo jak nie to… To będzie słabo.

Miałem okazję zobaczyć dzisiaj pewien film: „Choć goni nas czas”. Piękna, choć przewidywalna historia. Chyba niefortunnie wybrałem tę właśnie produkcję bo historia przedstawiona w filmie wybitnie mnie poruszyła. Nie polecam oglądania bez sporej ilości chusteczek higienicznych.

Trzynasty dzień miesiąca. Cztery miesiące. Uczucie pustki nadal nie przemija…

Opublikowano Zdrowotny update | Skomentuj