2017

To nie był dobry rok, niestety. Kolejny rok w którym żaden palący problem nie został rozwiązany, a na dodatek przybyły kilka ekstra gratisów.

Z tego miejsca chciałbym wszystkim chorym życzyć tego, żeby ten 2017 rok okazał się bardziej pomyślny. Aby problemy zdrowotne regularnie odpuszczały i pozwalały żyć.

Opublikowano Ogólne | Skomentuj

Zdrowotny update XIX

Dawno nic nie pojawiło się na moim biednym blogu więc wypadałoby powoli nadrabiać zaległości. Mam jednak usprawiedliwienie ponieważ w moim życiu zaszło nieco zmian o czym poniżej.

Od 3 tygodni jestem na stażu w pewnej firmie, w dziale IT. Wreszcie uczestniczę we w miarę normalnym życiu i wreszcie robię coś co może nawet jest dla świata przydatne. Póki co czuję się wśród tych wszystkich wymiataczy jak totalna oferma ale pracuję nad tym, żeby powoli doganiać najlepszych i nadrabiać cały ten stracony czas.

Swoją drogą obawiałem się, że podjęcie decyzji o wzięciu życia w swoje ręce będzie wiązać się z większym stresem i turbulencjami jelitowymi. Na szczęście obyło się póki co bez większych awarii. Praca biurowa, toalet pod dostatkiem, a do samej pracy mam 35 minut drogi. Czasem jest problem żeby wysiedzieć 8 godzin w skupieniu kiedy w brzuchu bulgocze lub zaczyna się jego wzmożona aktywność. Na szczęście loperamid, ondansetron i nospa zawsze są przy mnie więc da się jakoś funkcjonować.

Jeszcze jedną rzeczą, która mnie niepokoi jest to, że nie potrafię się wyspać. Pamiętam jeszcze studenckie czasy, kiedy potrafiłem być aktywny przez cały dzień, spać 5-6h i budzić się wypoczętym. Teraz wstawanie z łóżka to prawdziwa droga przez mękę, zaś spędzenie poza domem 10 godzin powoduje, że zasypiam jeszcze zanim zdążę zdjąć kurtkę po przyjściu do domu. Gorzej niż emeryt. Coś musi być w tym, że zaburzenia jelitowe wpływają na zdolność regeneracji, wypoczynek i jakość snu.

To byłoby póki co wszystko. Niebawem postaram się też wrócić do tematu IBSa ponieważ znalazłem bardzo ciekawy papier, który może przydać się chorującym zarówno na biegunkową jak i zaparciową postać tej choroby.

Opublikowano Zdrowotny update | 2 komentarze

28 października

Piątek, jak piątek. Niby nieszczególny dzień chociaż dla mnie okazał się być dosyć wyjątkowy. Powody są dwa.

Postawiłem kolejny krok w stronę pozytywnych zmian w moim życiu. Wszystko byłoby fajnie gdyby nie to, że nieco martwię się, że moje zdrowie będzie miało inne plany na przyszłość. Mam jednak nadzieję, że brzuch będzie siedział cicho, a nie dokazywał jak to ma w zwyczaju.

Dzisiaj obchodziłaby dwudzieste urodziny. Nie mam pamięci do dat jednak ten dzień wrył mi się w pamięć. Wiedziałem też, że ten dzień kiedyś nadejdzie i na pewno nie będę na niego gotowy. Już samo powiadomienie na telefonie o Jej urodzinach spowodowało skok ciśnienia. Ech.

Opublikowano Dygresyjnie | Skomentuj

Jajko czy kura? IBS czy depresja?

Co było pierwsze: jajko czy kura? Jak uczy praktyka, nawet najprostsze pytania mogą mieć niejednoznaczne i zawiłe odpowiedzi, których sformułowanie wymaga nie lada wysiłku intelektualnego. W przypadku osób chorujących na choroby jelit (zaczynając od celiakii, kończąc na chorobie Leśniowskiego-Crohna), to czy pierwsze było jajko, czy też kura nie ma większego znaczenia. Znacząco większe znaczenie może mieć pytanie: co było pierwsze? Choroba jelit czy szeroko pojęte zaburzenia psychiczne? Wydaje się, że i tutaj odpowiedź nie jest do końca taka trywialna jak może się na pierwszy rzut oka wydawać. Dzisiaj chciałbym pochylić się właśnie nad problemem zaburzeń psychicznych u osób cierpiących na choroby układu pokarmowego.

Czytaj dalej

Opublikowano Choroba Leśniowskiego-Crohna, Colitis Ulcerosa, Dygresyjnie, Zespół Jelita Drażliwego | Skomentuj

Lekarz medycyny chińskiej – wizyta pierwsza (i ostatnia)

Wczoraj miałem okazję spróbować czegoś nowego. Od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie spróbowanie jakiejś niekonwencjonalnej metody leczenia. Wybór padł na lekarza medycyny chińskiej, który swój gabinet ma niedaleko mojego miejsca zamieszkania. O jego istnieniu dowiedziałem się już dosyć dawno i co ciekawe, z wielu źródeł słyszałem, że lekarz ten pomógł w przypadkach „beznadziejnych”. Postanowiłem więc spróbować. Stwierdziłem też, że podzielę się doświadczeniami.

Pierwszym szokiem jaki przeżyłem było to, że do wspomnianego lekarza, kolejki w rejestracji sięgają 2-3 miesięcy. Drugim zaś był moment kiedy wszedłem do poczekalni. Tłum ludzi. Część pacjentów szybko wychodziła z gabinetu ale stale przybywało kolejnych chorych.

Sama wizyta u lekarza trwała 5 minut. Niepotrzebnie zabierałem ze sobą wszystkie wyniki badań bo okazały się one zupełnie niepotrzebne. Lekarz zapytał o objawy, sprawdził język, kazał pokazać dłonie i… Tyle. To wszystko. Bez pytań o czas choroby, jakieś detale związane z objawami czy dotychczasową diagnostykę. Usłyszałem, że konieczna jest zmiana diety na wysokotłuszczową, z dużą ilością mięsa, jaj i ryb. Wyeliminować całkowicie cukier, większość węglowodanów, miód, owoce, słodycze. Do tego cały wagon dziwnych tabletek, które mam przyjmować 3 razy dziennie. I to wszystko. Koszt wizyty? 180 zł.

Wracając do domu poczułem się jak ostatni głąb choć w głębi ducha chciałem sprawdzić ile to wszystko jest warte. I choć lekarz ten nie powiedział mi nic, co by mi podpadało to jednak cena wizyty jest nieadekwatna do spodziewanych efektów. Sam nie wiem czy jest sens się całkowicie na taką dietę przestawiać i brać chińskie tabletki, którego składu pewnie nawet sami twórcy nie znają.

Czy planuję jeszcze korzystać z dobrodziejstw medycyny chińskiej, biorezonatorów, magnetycznych kubków i leczniczej wody? Zdecydowanie nie.

Opublikowano Ogólne | 2 komentarze