Naltrekson bez recepty!

Rzadko kiedy zdarza się na moim blogu jakiś pozytywny wpis. Pora więc przełamać jego gorzki smak interesującą i krzepiącą wiadomością. Otóż okazuje się, że chyba rozwiązał się największy problem osób, które chciałyby sprawdzić jak działa LDN. Naltrekson bez recepty do tej pory był ciężko osiągalny bo przecież nie każdy lubi kupować leki z Indii.

Całkiem niedawno natrafiłem na pewną informację na Forum J-elity. Pewna dobra dusza podzieliła się wieściami, że możliwe jest zdobycie naltreksonu, już w formie tabletek (lub kapsułek, pamięć mnie niestety zawodzi) bez większego kombinowania i ryzykowania. Otóż pojawiła się pewna apteka ze Szczecina: Apteka Tilla Szczecin, która sprzedaje naltrekson bez recepty. Szczerze mówiąc, widząc tę informację, przecierałem oczy ze zdumienia…

Parę dni temu dzwoniłem do tejże apteki i miła pani po drugiej stronie słuchawki zapewniła mnie, że tak, sprzedają LDN, że możliwa jest sprzedaż wysyłkowa oraz, że mogę zamówić tyle leku ile potrzebuję. Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że to cudowna wiadomość!

Z tego co zrozumiałem, tabletki mają 4.5 mg naltreksonu (trzeba by zapytać czy możliwe jest zmodyfikowanie dawki np. na 3 mg dla tych, na których taka dawka działa lepiej), zaś opakowanie 30 tabletek kosztuje 89 zł. To chyba jedyna wada tego rozwiązania ponieważ LDN przyrządzany z receptowego naltreksonu domowymi sposobami wychodzi duuużo taniej. Ale osoby, które za żadne skarby nie potrafią się doprosić o receptę, mają teraz możliwość spróbowania leku. Bez żadnej łaski.

Nie wiem jak to możliwe, że apteka sprzedaje LDN i chyba nie za bardzo mnie to powinno obchodzić. Chwała im za to, że jednak to robią bo jeśli chociaż jedna osoba poczuje ulgę po LDNie, to chyba jest to gra warta świeczki. Mam nadzieję, że ta informacja się rozpłynie po Internecie i powoli skończą się problemy z dostępem do leku.

Byłoby mi bardzo miło gdyby ktoś podzielił się doświadczeniami z zakupów we wspomnianej wcześniej aptece. Jeśli wszystko okaże się działać sprawnie (raczej problemów nie przewiduję, chyba, że nadmiar klientów spowoduje, że naltreksonu z kosmosu zabraknie) to ta apteka będzie miała prawdziwy nalot klientów. Mam nadzieję, że z olbrzymią korzyścią dla tych ostatnich!

Opublikowano LDN, Ogólne | 27 komentarzy

Ondansetron – kolejny lek dla chorych na IBS-D

Wspominałem jakiś czas temu, że będę regularnie publikować co jakiś czas posty, które będą miały wartość merytoryczną większą od zera. Po sporym załamaniu formy spowodowanym tym co działo się przez ostatnie 2 tygodnie, najwyższa pora, żebym chociaż postarał się wrócić do życia. Dlatego na pierwszy ogień lądują doniesienia o kolejnym leku, który może przynieść ulgę chorym na biegunkową postać zespołu jelita drażliwego. Ondansetron, bo o nim będzie mowa wspomniany został już kiedyś przy okazji. Postanowiłem poświęcić mu jednak osobny wpis.

Ondansetron to antagonista receptorów 5-HT3, stosowany m.in. u chorych poddawanych chemio i radioterapii w celu zahamowania wymiotów. Selektywne blokowanie tych receptorów ma jednak jeszcze jedno działanie – spowalnia motorykę jelit co mogłoby okazać się przydatne chorym na IBS-D. Jest to lek stosowany już od wielu lat, dobrze poznany i przetestowany w boju.

Poniżej przedstawiam dowody, jeszcze całkiem świeżutkie, że wspomniany lek wykazuje znaczącą skuteczność w likwidowaniu objawów zespołu jelita drażliwego:

Niestety do tej pory nie udało mi się dotrzeć do nikogo, kto testował lub miałby zamiar testować tego typu leczenie. Mam jednak nieodpartą ochotę znowu pobawić się w królika doświadczalnego i przetestować na sobie działanie tej substancji. Problemem może być znowu dostęp do recepty oraz to, że raczej ciężko będzie znaleźć lekarza, który chciałby podjąć się takiego wyzwania.

Pewną wadą jest również cena, która do zbyt atrakcyjnych nie należy, choć do tragedii jeszcze daleko. Jako, że w moim przypadku już niemalże wszystkie drogi leczenia zostały wykorzystane, będę temat blokerów 5-HT3 śledził uważnie i być może za jakiś czas uda mi się sprawdzić ich działanie na sobie. Oczywiście nie omieszkam się podzielić spostrzeżeniami.

Opublikowano Leki, Zespół Jelita Drażliwego | 2 komentarze

Żegnaj.

Nadszedł czas ostatecznego rozstania. Nieco ponad tydzień temu jeszcze czułem, że wszystko skończy się dobrze, że po największym kryzysie przyjdzie lepszy czas, rany się zagoją, a choroba zostanie tylko przykrym wspomnieniem.

Byłem dzisiaj dosłownie na wyciągnięcie ręki od Niej. Tym razem jednak czułem tylko ból i tęsknotę wiedząc, że to co było już nie wróci. Nie widziałem już Jej promiennego uśmiechu, nie słyszałem delikatnego głosu. W głowie dzwonił mi tylko strach i poczucie straty, której nie zrekompensuje nic.

Wczoraj w nocy otrzymałem telefon od Jej Mamy. W słuchawce usłyszałem wiele ciepłych i dodających otuchy słów. Padło również „dziękuję”, za to, że przez ostatnie miesiące byłem blisko Niej, starając się pomóc Jej znosić te wszystkie przykrości. Boże. Jeśli Ona choć raz się z mojego powodu uśmiechnęła, jeśli chociaż raz udało Jej się zapomnieć o chorobie dzięki temu, że zawracałem Jej głowę… To czuję spełnienie. Jedyne na czym mi zależało to to, żeby była zdrowa, żeby wreszcie życie zaczęło się układać tak jak należy. Żeby wiedziała, że może na mnie liczyć i że jestem Jej wsparciem. Tak jak i ja mogłem liczyć na Jej zrozumienie, ciepłe słowa i serdeczny uśmiech.

Ciężko mi opisać stan w którym się obecnie znajduję. Nigdy wcześniej nie spotkałem bratniej duszy, od której wymagałbym tylko jednego: żeby była. Ostatnie 4 miesiące były bez wątpienia najcudowniejszym okresem w moim życiu pomimo tego, że wszystko się zawaliło.

Nie pozostaje mi nic innego jak napisać ostatni raz: Dziękuję. Za wspólne rozmowy, wspólną walkę, za wspólne droczenie się i ogrom uśmiechu, który potrafił przebić się przez cały ból i strach spowodowany chorobą. Byłaś cudowna. Nigdy Cię nie zapomnę, Bejbe.

Żegnaj.

Tęsknię.

Opublikowano Ogólne | Skomentuj

Paranoja.

Tak, popadłem w paranoję. Dzisiejsza noc była koszmarna. Budziłem się co godzinę, zlany potem, z ustami suchymi jak wiór. Każda myśl o Niej powoduje elektryzujący dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa. A samo wyobrażenie sobie Jej ostatniego oddechu sprawia, że oczy zalewają się łzami. Jeszcze 3 tygodnie temu, Jej piękne, duże oczy pozwalały mi zapomnieć o tym, że życie jest bezcelowe. Nad ranem budząc się i nerwowo sprawdzając godzinę na telefonie, miałem wrażenie, że słyszę Jej głos mówiący: „Bejbe, gdzie byłeś?”. Paranoja.

Przyszedł czas kiedy pewien nienaturalny stan ustalony hormonów i neuroprzekaźników uległ całkowitemu rozchwianiu. Myślałem, że jestem już na tyle stary, że poradzę sobie z tym bez problemów. Nie lubię stanów nieustalonych.

Tęsknię.

Opublikowano Ogólne | Skomentuj

Dziękuję.

Stało się to, czego się obawiałem. Stało się to, czego bałem się od dawna. Poczułem się odpowiedzialny za Nią, podczas gdy Ona walczyła z czymś, co ostatecznie zabierze Jej ostatni oddech.

Dzisiaj dotarła do mnie wiadomość, że przegrała walkę z chorobą. Po wielomiesięcznej męczarni, setkach badań, ciężkich leków. Niestety, to koniec.

Nie pamiętam, kiedy ostatnio z kimś się tak mocno zżyłem. Nie pamiętam, żeby ktokolwiek samą swoją obecnością powodował u mnie mimowolny, szczery uśmiech. Razem narzekaliśmy na problemy zdrowotne, razem uczyliśmy się do Jej matury z matematyki i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Teraz Jej już nie ma. Nie miałem kiedy nawet Jej podziękować należycie za to, że mogłem Ją poznać, że była kiedy tego potrzebowałem i że ja mogłem być, kiedy Jej było źle. Czuję jakby życie wyrwało mi wielki kawałek serca, który Jej ofiarowałem.

Dlatego teraz w głębi ducha, dziękuję Jej po stokroć. Nigdy nie zapomnę Jej, Jej oczu, uśmiechu, głosu i tego, że miała więcej woli życia niż ja miałem kiedykolwiek.

Dziękuję.

Tęsknię.

Opublikowano Ogólne | Skomentuj