Ech…

No i stało się. Dzisiaj zapadła decyzja o uśpieniu psa. Z dnia na dzień słabła, dzisiaj dodatkowo zdarzył się jakiś dziwny atak duszności i ekstremalnie szybkiej pracy serca. Nie chciała jeść, piła ale nie potrafiła się załatwić. Jej brzuch, pewnie z powodu zbierającego się płynu w jamie brzusznej, zrobił się sporo większy niż był we wtorek. To niebywałe, że w tak piorunującym tempie choroba postępowała. Ja póki co uciekam przed nowotworem, jej się nie udało.

Jedynym pocieszeniem jest to, że Kaja swoją misję wypełniła w 100% przez wiele lat ciesząc się dobrą formą i możliwością korzystania z wielu uciech tego świata. My również zrobiliśmy co tylko się dało by niczego jej nigdy nie brakowało i by czuła się kochana. I chyba tylko to ostatecznie ma znaczenie…

Opublikowano Ogólne | Skomentuj

NZJ – część XII. Wtorek 13-go

Mija rok od rozpoznania u mnie nasieniaka. 2 tygodnie temu miałem planowane badania, zaś dzisiaj ich odbiór i wizyta w poradni onkologicznej. Tak się złożyło, że nie było lekarza, który zawsze mnie przyjmował. Zastępca jednak spisał się na medal, przekazał mi wszystkie informacje zwięźle i profesjonalnie. Na dodatek strzelał normami z międzynarodowych wytycznych leczenia NZJ jak z karabinu. Widać było, że jest w temacie obeznany.

Wyniki badań? Wszystko w porządku. Brak cech rozsiewu choroby nowotworowej. Tomograf bez zmian, RTG bez zmian, markery w normie. Mogę tym sposobem zamknąć roczną obserwację i czekać na kolejne badania.

Moja radość jednak nie trwała zbyt długo ponieważ zaraz po wizycie na onkologii pojechałem do przychodni weterynaryjnej z moim psem, który od jakiegoś czasu lekko niedomagał. Po badaniu USG okazało się, że Kaja ma nowotwór śledziony z przerzutami na wątrobie, anemię i płyn w jamie brzusznej. Co najlepsze, jeszcze 2 miesiące temu było wszystko ok. Lekarka powiedziała, że leczenie może nie przynieść żadnych większych rezultatów… Co za zasrana ironia.

Opublikowano Nowotwory złośliwe jądra, Ogólne | 2 komentarze

Leczenie raka jądra w Polsce

O tym jak działa służba zdrowia w Polsce miał okazję przekonać się praktycznie każdy. Chyba, że ktoś od losu dostał końskie zdrowie i póki co nie miał okazji zderzyć się z machiną NFZu. Jako urodzony optymista spieszę jednak z dobrymi wieściami – każdy kiedyś zachoruje. A jeśli nie zachoruje to będzie oznaczać, że jego żywot został zakończony na tyle szybko, że okres chorowania pominął.

Jakiś czas temu na Polskim forum nowotworów jądra pojawił się kolejny przypadek nasieniaka. Przebieg chorowania dość typowy – niepokojące zmiany w strukturze jądra, badania palpacyjne, jakieś USG, markery no i diagnoza. Następnie operacja i tomograf mający stwierdzić czy doszło do rozsiewu nowotworu. Wynik? W przestrzeni zaotrzewnowej, w której w 99% przypadków przerzuty lokują się najpierw, uwidoczniono nieznacznie powiększony węzeł chłonny (węzły w okolicach 1 cm są już podejrzane, węzły o rozmiarze większym niż 1 cm są praktycznie pewnym przerzutem). Jakie dalsze postępowanie zaproponowali lekarze? Dwa cykle karboplatyny.

W tym momencie można przejść do sedna sprawy. Lekarze nie pokusili się o jednoznaczne określenie stopnia zaawansowania choroby co bezpośrednio rzutuje na sposób dalszego postępowania. Jeśli założyć, że ten węzeł, pomimo podejrzanych rozmiarów, nie jest zmieniony nowotworowo, to należałoby albo zastosować aktywną obserwację lub podać jedną dawkę karboplatyny. Przy powyższym założeniu, druga dawka karboplatyny byłaby „nadleczeniem”.

Jeśli z kolei uznać, że ten węzeł jest kolejnym siedliskiem nowotworu, należałoby zastosować „pełną” chemioterapię, w 3 lub 4 kursach. Stosowanie samej karboplatyny mogłoby skutkować „niedoleczeniem” co w niedługiej przyszłości wiązałoby się z dalszym rozwojem choroby. Dwie dawki karboplatyny byłyby również dodatkowym obciążeniem bo jeśli doszłoby do wznowy to i tak należałoby poddać pacjenta pełnemu leczeniu.

Niezależnie od tego czy doszło w tym przypadku do przerzutów czy też nie, zaproponowany półśrodek mógłby się okazać dla pacjenta dodatkowym obciążeniem, a w najgorszym przypadku nawet dodatkowym niebezpieczeństwem. Jak to jest, że nawet niezbyt rozgarnięty laik jak ja, jest w stanie zapoznać się z międzynarodowymi wytycznymi leczenia i ustalić, co powinno się dalej dziać z chorym by osiągnąć maksymalnie dobre wyniki leczenia?

Krew się we mnie gotuje kiedy widzę takie przypadki. I to podwójnie. Dlatego też tak ważne jest to, by pacjent oddał się w ręce sprawdzonego lekarza i pewnego ośrodka, który ma doświadczenie w leczeniu danej jednostki chorobowej. Na wspomnianym forum można znaleźć mnóstwo informacji o tym gdzie i w jakim celu się udać jeśli kogoś dopadnie nieprzyjemność zachorowania na NZJ.

No i warto też się regularnie badać. Tak jak kobiety powinny regularnie odwiedzać ginekologa, tak mężczyźni powinni się badać, żeby uniknąć niespodzianek. A mamy o tyle łatwiej, że jądra można zbadać samemu, bez dostępu do specjalistycznego sprzętu.

A tymczasem ja idę szukać spokoju ducha w oczekiwaniu na wyniki ostatnich markerów, tomografu i RTG.

Opublikowano Nowotwory złośliwe jądra | Skomentuj

Zdrowotny miszmasz

Dawno niczego na blogu nie pisałem. Aż odwykłem od wylewania swoich myśli na klawiaturę. Pora więc nadrobić nieco zaległości. Uzbierało się kilka tematów, które wypadałoby poruszyć.

Listopad jest dosyć szczególnym miesiącem ponieważ właśnie w tym miesiącu ma miejsce coroczna akcja Movemember, której jednym z celów jest zwiększanie świadomości na temat diagnostyki i leczenia chorób, które dotyczą mężczyzn m. in. raka prostaty i jąder. Akcja warta propagowania ponieważ to właśnie braki w świadomości i późna diagnoza uniemożliwiają chorym wyleczenie z chorób, które można leczyć skutecznie.

Od jakiegoś czasu śledzę pewną stronę: Patomorfolodzy na klatce, która prowadzona jest przez Panią patomorfolog i która dzieli się ciekawymi przypadkami tego co widuje pod mikroskopem. Dla ludzi zainteresowanych medycyną może to być bardzo ciekawe źródło informacji, tym bardziej, że Autorka strony wkłada mnóstwo wysiłku aby treści publikowane na fanpage’u były rzetelne i przystępne. Niedawno również ukazał się ciekawy artykuł: Zrób sobie test ciążowy, Krzysiu, który objaśnia co i jak można diagnozować z użyciem testu ciążowego (albo raczej badania poziomu bHCG). Zdecydowanie polecam lekturę chociaż uprzedzam, że niektóre obrazy na które może natknąć się czytelnik są dosyć drastyczne.

Dawno nie poruszałem tematu IBSa. Otóż niedawno w pewnej gazetce znalazłem ogłoszenie dotyczące nowego? leku na IBSa – Colilen IBS. Więcej informacji można znaleźć na stronie: http://www.colilenibs.pl/. Tak się składa, że właśnie dzisiaj dotarła do mnie przesyłka z dwoma opakowaniami tego leku/suplementu. Dawno nie miałem okazji testować czegoś nowego więc najwyższa pora to zmienić. Jak tylko przetestuję działanie Colilenu na sobie, od razu dam znać.

Wygląda na to, że ostatnio co tydzień daję się kłuć. Jak już wspominałem, badam regularnie poziom bHCG, który chyba rozhuśtał się na dobre. Na razie jeszcze jestem w normie ale coraz częściej pojawiają się wartości większe niż 1 mIU/ml (norma do 2 mIU/ml) co raczej nie jest dobrym sygnałem. Z coraz większym niepokojem wyczekuję już kolejnego tomografu i kolejnej kontroli w centrum onkologii. Boję się, że nowy rok mogę zacząć od chemioterapii. Statystycznie szansa na wznowę przy moim stopniu zaawansowania choroby wynosi 20%. Nie zdziwię się jeśli akurat w tych 20% znajdę się i ja.

Nadchodzą również kolejne zmiany w moim życiu zawodowym. Muszę rozglądać się za nowym miejscu pracy ponieważ ostatnia zmiana nie okazała się zbyt szczęśliwa. Jak zwykle czarno to wszystko widzę. Nie byłbym sobą gdybym te wszystkie zmiany witał z otwartymi ramionami.

Szkoda, że zamiast +10IQ, od matki natury dostałem genetyczne wady. Z chęcią bym wymienił te bonusy właśnie na chociaż krztę dodatkowych neuronów.

Opublikowano Dygresyjnie, Nowotwory złośliwe jądra, Zdrowotny update, Zespół Jelita Drażliwego | Skomentuj

NZJ – część XI

No i niestety stało się to czego się obawiałem. W czwartek zrobiłem kolejne badania markerów, tym razem po dwumiesięcznej przerwie. Wynik bHCG? 1.3 przy normie do 2. Badanie powtórzyłem dzisiaj i wyszło jeszcze lepiej: 1.44. Niebezpiecznie zbliżam się do normy. Przy okazji sprawdziłem czy nie mam wysokiego LH, które mogłoby zakłócać wynik badania ale to z kolei wyszło prawidłowo, równo w środku normy. Stąd prosty wniosek – coś się niedobrego zaczyna dziać. Możliwe, że szykuje się wznowa lub co gorsza, pojawiło się coś w drugim jajku.

Nie ukrywam, że mam portki pełne strachu bo nie wiem na co się przygotować. Tym bardziej mi się teraz nie uśmiecha chorować bo na początku listopada zaczynam nową pracę, na której mi bardzo zależy. Nie chciałbym zaczynać od 3 miesięcy L4 i pobytu na oddziale onkologii.

W tym tygodniu czeka mnie zatem bieganie po lekarzach. Cholera, ledwo co odbiłem się od dna i już kolejne atrakcje.

Opublikowano Nowotwory złośliwe jądra | Skomentuj