Wyjazd do Warszawy

W zeszły piątek miałem niebywałą okazję udać się do Warszawy. Wydarzenie niespecjalnie unikalne ale z mojej perspektywy było to dosyć ciekawe i nieco przygnębiające doświadczenie dlatego też postanowiłem się tym podzielić i przy okazji nieco pożalić.

Czytaj dalej

Opublikowano Dygresyjnie | Skomentuj

Dodatkowe metody leczenia Zespołu jelita drażliwego

Dawno mnie tu nie było więc pora wreszcie coś napisać. Powraca temat leczenia jelit bo i z moimi jelitami znowu jest gorzej. W przerwie między wizytami w centrum onkologii postanowiłem powrócić do tematu, który poruszyć miałem już dawno temu.

Dawno, dawno temu trafiło mi w ręce fajne opracowanie: Medication Management of Irritable Bowel Syndrome z którym również polecam się zapoznać. W ramach tej publikacji zebrano informacje o skuteczności przeróżnych leków w poskramianiu objawów zespołu jelita drażliwego. Nie chcę streszczać całości tutaj, lepiej przeczytać samemu u źródła. Warto jednak nadmienić, że wśród leków, które okazują się być pomocne w leczeniu tej choroby można znaleźć takie pozycje jak:

  • rifaksyminę (Xifaxan)
  • olejek z mięty pieprzowej
  • SSRI (np. amitryptylinę)
  • pregabalinę/gabapentynę

Jest zatem w czym wybierać, szczególnie jeśli nic innego nie pomaga. Ja sam mam jeszcze zaległy test Colilenu IBS. W międzyczasie planuję udać się mojego gastrologa w celu wybłagania recepty na ondansetron, a jak dobrze pójdzie to zaopatrzę się w gabapentynę. Moje jelita ostatnio rozhulały się do reszty i gdyby nie loperamid to miałbym problem żeby w ogóle do pracy dojechać.

Ech, to życie byłoby dużo przyjemniejsze gdyby nie te przygody z jelitami. A na samą myśl o tym, że o hamburgerze czy pizzy mogę zapomnieć robi mi się słabo.

Opublikowano Zespół Jelita Drażliwego | 8 komentarzy

Ech…

No i stało się. Dzisiaj zapadła decyzja o uśpieniu psa. Z dnia na dzień słabła, dzisiaj dodatkowo zdarzył się jakiś dziwny atak duszności i ekstremalnie szybkiej pracy serca. Nie chciała jeść, piła ale nie potrafiła się załatwić. Jej brzuch, pewnie z powodu zbierającego się płynu w jamie brzusznej, zrobił się sporo większy niż był we wtorek. To niebywałe, że w tak piorunującym tempie choroba postępowała. Ja póki co uciekam przed nowotworem, jej się nie udało.

Jedynym pocieszeniem jest to, że Kaja swoją misję wypełniła w 100% przez wiele lat ciesząc się dobrą formą i możliwością korzystania z wielu uciech tego świata. My również zrobiliśmy co tylko się dało by niczego jej nigdy nie brakowało i by czuła się kochana. I chyba tylko to ostatecznie ma znaczenie…

Opublikowano Ogólne | Skomentuj

NZJ – część XII. Wtorek 13-go

Mija rok od rozpoznania u mnie nasieniaka. 2 tygodnie temu miałem planowane badania, zaś dzisiaj ich odbiór i wizyta w poradni onkologicznej. Tak się złożyło, że nie było lekarza, który zawsze mnie przyjmował. Zastępca jednak spisał się na medal, przekazał mi wszystkie informacje zwięźle i profesjonalnie. Na dodatek strzelał normami z międzynarodowych wytycznych leczenia NZJ jak z karabinu. Widać było, że jest w temacie obeznany.

Wyniki badań? Wszystko w porządku. Brak cech rozsiewu choroby nowotworowej. Tomograf bez zmian, RTG bez zmian, markery w normie. Mogę tym sposobem zamknąć roczną obserwację i czekać na kolejne badania.

Moja radość jednak nie trwała zbyt długo ponieważ zaraz po wizycie na onkologii pojechałem do przychodni weterynaryjnej z moim psem, który od jakiegoś czasu lekko niedomagał. Po badaniu USG okazało się, że Kaja ma nowotwór śledziony z przerzutami na wątrobie, anemię i płyn w jamie brzusznej. Co najlepsze, jeszcze 2 miesiące temu było wszystko ok. Lekarka powiedziała, że leczenie może nie przynieść żadnych większych rezultatów… Co za zasrana ironia.

Opublikowano Nowotwory złośliwe jądra, Ogólne | 2 komentarze

Leczenie raka jądra w Polsce

O tym jak działa służba zdrowia w Polsce miał okazję przekonać się praktycznie każdy. Chyba, że ktoś od losu dostał końskie zdrowie i póki co nie miał okazji zderzyć się z machiną NFZu. Jako urodzony optymista spieszę jednak z dobrymi wieściami – każdy kiedyś zachoruje. A jeśli nie zachoruje to będzie oznaczać, że jego żywot został zakończony na tyle szybko, że okres chorowania pominął.

Jakiś czas temu na Polskim forum nowotworów jądra pojawił się kolejny przypadek nasieniaka. Przebieg chorowania dość typowy – niepokojące zmiany w strukturze jądra, badania palpacyjne, jakieś USG, markery no i diagnoza. Następnie operacja i tomograf mający stwierdzić czy doszło do rozsiewu nowotworu. Wynik? W przestrzeni zaotrzewnowej, w której w 99% przypadków przerzuty lokują się najpierw, uwidoczniono nieznacznie powiększony węzeł chłonny (węzły w okolicach 1 cm są już podejrzane, węzły o rozmiarze większym niż 1 cm są praktycznie pewnym przerzutem). Jakie dalsze postępowanie zaproponowali lekarze? Dwa cykle karboplatyny.

W tym momencie można przejść do sedna sprawy. Lekarze nie pokusili się o jednoznaczne określenie stopnia zaawansowania choroby co bezpośrednio rzutuje na sposób dalszego postępowania. Jeśli założyć, że ten węzeł, pomimo podejrzanych rozmiarów, nie jest zmieniony nowotworowo, to należałoby albo zastosować aktywną obserwację lub podać jedną dawkę karboplatyny. Przy powyższym założeniu, druga dawka karboplatyny byłaby „nadleczeniem”.

Jeśli z kolei uznać, że ten węzeł jest kolejnym siedliskiem nowotworu, należałoby zastosować „pełną” chemioterapię, w 3 lub 4 kursach. Stosowanie samej karboplatyny mogłoby skutkować „niedoleczeniem” co w niedługiej przyszłości wiązałoby się z dalszym rozwojem choroby. Dwie dawki karboplatyny byłyby również dodatkowym obciążeniem bo jeśli doszłoby do wznowy to i tak należałoby poddać pacjenta pełnemu leczeniu.

Niezależnie od tego czy doszło w tym przypadku do przerzutów czy też nie, zaproponowany półśrodek mógłby się okazać dla pacjenta dodatkowym obciążeniem, a w najgorszym przypadku nawet dodatkowym niebezpieczeństwem. Jak to jest, że nawet niezbyt rozgarnięty laik jak ja, jest w stanie zapoznać się z międzynarodowymi wytycznymi leczenia i ustalić, co powinno się dalej dziać z chorym by osiągnąć maksymalnie dobre wyniki leczenia?

Krew się we mnie gotuje kiedy widzę takie przypadki. I to podwójnie. Dlatego też tak ważne jest to, by pacjent oddał się w ręce sprawdzonego lekarza i pewnego ośrodka, który ma doświadczenie w leczeniu danej jednostki chorobowej. Na wspomnianym forum można znaleźć mnóstwo informacji o tym gdzie i w jakim celu się udać jeśli kogoś dopadnie nieprzyjemność zachorowania na NZJ.

No i warto też się regularnie badać. Tak jak kobiety powinny regularnie odwiedzać ginekologa, tak mężczyźni powinni się badać, żeby uniknąć niespodzianek. A mamy o tyle łatwiej, że jądra można zbadać samemu, bez dostępu do specjalistycznego sprzętu.

A tymczasem ja idę szukać spokoju ducha w oczekiwaniu na wyniki ostatnich markerów, tomografu i RTG.

Opublikowano Nowotwory złośliwe jądra | Skomentuj