Ech…

No i stało się. Dzisiaj zapadła decyzja o uśpieniu psa. Z dnia na dzień słabła, dzisiaj dodatkowo zdarzył się jakiś dziwny atak duszności i ekstremalnie szybkiej pracy serca. Nie chciała jeść, piła ale nie potrafiła się załatwić. Jej brzuch, pewnie z powodu zbierającego się płynu w jamie brzusznej, zrobił się sporo większy niż był we wtorek. To niebywałe, że w tak piorunującym tempie choroba postępowała. Ja póki co uciekam przed nowotworem, jej się nie udało.

Jedynym pocieszeniem jest to, że Kaja swoją misję wypełniła w 100% przez wiele lat ciesząc się dobrą formą i możliwością korzystania z wielu uciech tego świata. My również zrobiliśmy co tylko się dało by niczego jej nigdy nie brakowało i by czuła się kochana. I chyba tylko to ostatecznie ma znaczenie…

O Jarosław

Malkontent i gbur. Egoista, introwertyk i buc.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *