Dziękuję.

Stało się to, czego się obawiałem. Stało się to, czego bałem się od dawna. Poczułem się odpowiedzialny za Nią, podczas gdy Ona walczyła z czymś, co ostatecznie zabierze Jej ostatni oddech.

Dzisiaj dotarła do mnie wiadomość, że przegrała walkę z chorobą. Po wielomiesięcznej męczarni, setkach badań, ciężkich leków. Niestety, to koniec.

Nie pamiętam, kiedy ostatnio z kimś się tak mocno zżyłem. Nie pamiętam, żeby ktokolwiek samą swoją obecnością powodował u mnie mimowolny, szczery uśmiech. Razem narzekaliśmy na problemy zdrowotne, razem uczyliśmy się do Jej matury z matematyki i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Teraz Jej już nie ma. Nie miałem kiedy nawet Jej podziękować należycie za to, że mogłem Ją poznać, że była kiedy tego potrzebowałem i że ja mogłem być, kiedy Jej było źle. Czuję jakby życie wyrwało mi wielki kawałek serca, który Jej ofiarowałem.

Dlatego teraz w głębi ducha, dziękuję Jej po stokroć. Nigdy nie zapomnę Jej, Jej oczu, uśmiechu, głosu i tego, że miała więcej woli życia niż ja miałem kiedykolwiek.

Dziękuję.

Tęsknię.

Opublikowano Ogólne | Skomentuj

Miłość matczyna

Nawiązując do ostatnich wpisów, chciałem podzielić się jeszcze jedną refleksją na pewien temat. Do tych wniosków doszedłem już dawno bazując na własnym przykładzie ale widzę, że jest to powszechne zjawisko i pewna reguła.

Pamiętam jak przy okazji zachorowania na zespół Guillain-Barrego (Zespół Guillain-Barrego – moja historia) doszło już do takich patologii, że moja samodzielność została mocno ograniczona. Byłem tak słaby i miałem tak koszmarne bóle korzeniowe, że nie potrafiłem się schylić ani podnieść nogi na wyżej niż kilka centymetrów bez uronienia łzy. Był to czas kiedy w trakcie pobytu na dziecięcej neurologii co drugi dzień odwiedzała mnie mama. Dowoziła niezbędne rzeczy jak świeża piżama (po sterydach pociłem się tak, że koszulkę rano mogłem wykręcać, a pot pachniał jakby ze mnie pół apteki wypływało) czy jedzenie. Wtedy też pomagała mi się kąpać ponieważ nie byłem w stanie sam zadbać porządnie o własną toaletę. Każdorazowo godzina oznaczająca koniec odwiedzin powodowała, że chciało mi się płakać.

I tutaj pewna refleksja. Pomijając jakieś skrajne przypadki rodem z Sosnowca, jest tylko jedno prawdziwie szczere, bezinteresowne i najsilniejsze uczucie jakie może wiązać dwoje ludzi. Jest to miłość matki do dziecka. Matka za swoim dzieckiem skoczy w ogień. Trudno mi też wyobrazić sobie ból jaki musi czuć matka widząc jak jej dziecko choruje, męczy się i wije z bólu.

Na duchu podnosi mnie fakt, że Jej Mama również jest tytanem i wpisuje się doskonale w ten przedstawiony przeze mnie ideał matczynej miłości.

Opublikowano Dygresyjnie | Skomentuj

Czas bezwzględny

O tym, że czas nie jest żadnym absolutem wie już dzisiaj prawie każdy. Einstein wiedział co mówi (i pisze) i dzisiaj już nikt nie patrzy na czas jak na coś co jest dane „ot tak”.

Czas jest jednak bezwzględny pod innym względem. Jego strzałka skierowana jest zawsze w tę samą stronę i zazwyczaj jego upływ działa na naszą niekorzyść. Tak jest i w tym przypadku.

Ostatni raz rozmawiałem z Nią 7 czerwca, o 18 z małym hakiem. Dzisiaj mam wrażenie, że od tego momentu minęła cała wieczność. Podobne uczucie miałem kiedy przez kilka dni po maturach nie widziałem jej na Skypie. Czułem jakby ten czas wlókł się koszmarnie.

Dziwne było też to, że w pewnym momencie naszej znajomości wydawało mi się, że znam Ją od wielu lat. Tak jakby była od zawsze i naturalnym było to, że jest i będzie zawsze. Uczucie jakby jej obecność była immanentną cechą mojego życia.

Cierpnę na samą myśl o tym co czuła, jak wyglądała i jak przebiegała jej ostatnia rozmowa z rodziną zaraz przed uśpieniem. Wszystkie moje kciuki są zaciśnięte z całych sił, żeby Ona wygrała tę nierówną walkę i żeby jej najbliżsi wytrzymali tę próbę.

Opublikowano Ogólne | Skomentuj

Kolejna bezsenna noc…

Kolejna bezsenna noc. Kolejna noc przepełniona strachem i myślami, które uciekają ciągle w jedną stronę.

Stało się najgorsze co mogło się stać. Osoba, dzięki której ostatnie miesiące mojego życia nabrały kolorów walczy teraz o życie. Nie zdążyłem nawet jej podziękować za to, że stała się częścią mnie.

Nie sądziłem, że jeszcze jestem w stanie za kimś tak mocno zatęsknić…

Opublikowano Ogólne | Skomentuj

Zdrowotny update XIII

Tak się dziwnie złożyło, że jest to trzynasty update mojego wątku zdrowotnego. Niezbyt szczęśliwy trzynasty update.

Kilka słów co u mnie. Trafiłem niedawno do nowej pani doktor gastroenterolog. Została mi polecona przez znajomą i pomimo tego, że byłem sceptyczny co do wizyty to… Nie pamiętam, kiedy ostatnio ktoś się zainteresował mną jako pacjentem tak bardzo. Pani doktor przejrzawszy wszystkie wyniki stwierdziła, że to nie są wyniki zdrowego człowieka i należałoby poszukać przyczyny problemów jeszcze gdzie indziej. Stwierdziła, że możliwe, że to NZJ, a może jakieś problemy z układem naczyniowym w okolicy układu pokarmowego lub może nawet jakiś guz endokrynny? W każdym razie, dostałem skierowanie do szpitala na kolejne wczasy z kolonoskopią jako główną atrakcją. Jest jeszcze mały problem z tym skierowaniem ale w sumie…

W drodze powrotnej do domu naszła mnie pewna refleksja. Kiedyś myślałem, że lepiej byłoby wybierać lekarzy-facetów bo niby są mniej empatyczni, bardziej konkretni itd. Muszę jednak zrewidować moje poglądy ponieważ jak do tej pory, najlepszymi lekarzami, których spotkałem na swojej drodze były właśnie kobiety. Wykazywały się większym zaangażowaniem, zrozumieniem i chęcią pomocy. Przypadek? Nie sądzę.

Brzuch mój o dziwo od kilku dni pracuje nieco lepiej, chociaż daleko temu do normalności. Najlepszą strategią jest łykanie 2 tabletek atropiny i 1 lub 2 loperamidów „na zapas”.

W międzyczasie pisania tego posta, bliska mi osoba walczy z potwornym choróbskiem, które wydaje się nie dawać za wygraną. Czekam na jakieś pozytywne wieści z pola walki i nie potrafię nawet przez 15 minut myśleć o czymś innym. Ech.

Wracając jeszcze do samego bloga. Chodzi mi po głowie myśl, żeby zmobilizować się do regularnego pisania postów. Sprawdza się to doskonale w przypadku innego bloga na którym się udzielam bo przecież nic tak nie mobilizuje do działania jak zbliżający się deadline. Miałbym też motywację do rzetelniejszego przygotowywania postów, które może by wreszcie dotyczyły jakieś konkretnej materii, a nie tylko moich gorzkich żali. Postaram się coś w tej materii podziałać więcej.

Opublikowano Ogólne, Zdrowotny update | Skomentuj